head over heels in love

Październik 7, 2010 at 10:23 am (Uncategorized)

Kucając pod ścianą pali papierosa. Obserwuje zbliżającego się czarnego mężczyznę z dużym plecakiem, który zrównuje się z nią i zagląda do kosza na śmieci.  Dostrzega, że go obserwuje, denerwuje się i zaczyna wykrzykiwać coś w rodzaju: YEAH! THAT’S RIGHT! YOUR BLACK BRO IS LOOKING FOR HIS BREAKFAST! Krzyczy dalej oddalając się, ale częściowo go nie rozumie, częściowo już nie słyszy. Śledzi przejeżdżające ulicą wypucowane cadillaki i chevrolety na numerach stanu Illinois. Zamyka oczy. Potrafi sobie bez trudu przypomnieć głos i akcent czarnego mężczyzny. Nie do pomylenia z białym.

***

Z nosem przyklejonym do szyby przygląda się wysokim, ciągnącym się w nieskończoność mostom i estakadom. Pod nimi wyludnione, błotniste niby-place-budowy, kończące się nagle jezdnie, zaparkowane brudne dźwigi, betoniarki, hałdy gruzu. Przy ulicy nieogrodzone domy stoją tak blisko siebie, że można podać sąsiadowi przez okno szklankę wody. Prawym pasem ciągnie do Michigan sznur wielkich ciężarówek. Połyskują w słońcu kolorowe, dziobate kabiny i chromowane naczepy. Na opuszczonych szybach spoczywają leniwie brązowe i czarne łokcie kierowców. Buckle up! – przypomina jeden ze znaków informacyjnych.

***

Zapach kawy niesie się po korytarzu. Podchodzi do kasy i nie potrafiąc zdecydować się na żaden z ciężkich i tłustych zestawów śniadaniowych, przesadnie przeciągając samogłoski zamawia szooort kaaafii. Dolewa obficie mleka, słysząc gdzieś za sobą: Have a good daa-aay! wyśpiewane przez promiennie uśmiechniętą ekspedientkę, żegnającą jednego z klientów. W pogodnym nastroju mija recepcję, odwzajemnia radosny uśmiech obsługi o równych, białych zębach i wychodzi. Widzi w oddali nadjeżdżający autobus, zaczyna biec, spieszy się. Autobus zatrzymuje się na jej wysokości, kierowca otwiera drzwi i rzuca: Wskakuj! Zdaje się, że nie miałaś zamiaru iść na piechotę?

***

Telewizja ABC nadaje taniec z gwiazdami. W przerwach reklamy środków na depresję, samochodów i usług prawnych. Próbuje zdążyć do łazienki, nie chce przegapić występu Jennifer Grey. Siedząc na sedesie wgapia się w naklejkę z numerem telefonu na wypadek myśli samobójczych. Kiedy wraca, Jennifer opłakuje śmierć Patricka Swayze. Na pasku w górze ekranu pojawia się ostrzeżenie o silnych burzach z piorunami przewalających się przez hrabstwa stanu Michigan. W nocy budzą ją grzmoty i błyskawice. Zasypiając próbuje sobie przypomnieć, jak postępować w razie tornado.

***

W sobotni wieczór kampus zalewają biało-zielone barwy Spartans Michigan. Próbuje wyminąć kibiców ściągających z całego stanu na mecz futbolu amerykańskiego z drużyną Notre Dame Indiana. Siedzą w zielonych namiotach, jedzą frytki z majonezem, chipsy i grillowane mięso, popijają piwem. Całe rodziny wystroiły się w czapki, koszulki, dresy, a nawet majtki w barwach ukochanej drużyny. Jakiś desperat próbuje jeszcze kupić bilet. Cheerleaderki maszerują ulicą krzycząc: Go Green! Go White! Ulega nastrojowi sportowych emocji. Wynik: 34 do 31 dla naszych. W walizce leżą biało-zielone pom pom.

***

Pociąg wjeżdża na stację East Lansing z przeciągłym, urywanym gwizdem. Z jednego z wagonów wychyla się nieostrożny konduktor, zdejmuje czapkę i wymachując nią wykrzykuje w kierunku oczekujących podróżnych: KTO DO CHICAGO, NIECH WSIADA, NIECH SIĘ NIE OCIĄGA! Usadawia się w przedziale. Budzi ją nieznośne szuranie azjatyckich stóp. Po chwili z sąsiedniego fotela dobiega głośne ciamkanie i histeryczny śmiech młodych Chińczyków. Komórka przypomina o zmianie czasu na GMT -5.

***

Podchodzi do czarnej pracownicy Chicago Union Station. Excuse me Ma’am, how do I get to the nearest Blue Line stop? Kobieta cierpi na jaskrę, tłumacząc spogląda gdzieś ponad nią, sztuczna szczęka utrudnia mówienie. Mijając kolejne przecznice zagląda w zakamarki wąskich uliczek, omiata wzrokiem zawieszone wysoko schody pożarowe, spadające prosto w otchłań ogromnych pojemników na śmieci. W metrze z żalem słucha ostatnich napomnień, aby używając odtwarzaczy muzyki lub innych elektronicznych urządzeń nie przeszkadzać współpasażerom. God Bless America, nuci pod nosem…

 

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.